Jedwabne

Jedwabne


Lista poparcia projektu ustawy zobowiązującej do przeprowadzenia przerwanej w 2001 roku ekshumacji w Jedwabnem

Pobierz listę


Inne artykuły o Jedwabnem

Jedwabne to lewackie kłamstwo

Jedwabne – Anatomia kłamstwa

„Strach” sąsiadów – Janowi T. Grossowi do sztambucha


  „Warszawska Gazeta”, 8 lipca 2016.

Ewa Kurek

ŻĄDAMY WZNOWIENIA EKSHUMACJI W JEDWABNEM

Nie wiemy dotychczas, co w roku 1941 wydarzyło się w Jedwabnem. Z Jedwabnem związane jest natomiast na pewno największe w historii Polski kłamstwo medialne, sądowe, urzędowe i państwowe. W naszej opartej na prawie rzymskim cywilizacji przyjęta jest powszechnie zasada, że w wypadku zbrodni, sąd najpierw żąda dowodów w postaci ciała lub ciał zamordowanych, a potem na podstawie określonych procedurą ustaleń i obowiązującego w danym kraju prawa, wymierza winnym karę, do której po wyroku odnieść się mogą zarówno media jak i władze państwowe.

W wypadku Jedwabnego nastąpiło haniebne dla Państwa Polskiego odwrócenie porządku rzeczy. Najpierw Agnieszka Arnold zrobiła dokumentalny film „Gdzie mój starszy syn Kain”, potem w roku 2000 temat podjął i opisał w reklamowanej w całej Polsce książce pod tytułem „Sąsiedzi” Jan T. Gross. Według obu publikacji, mieszkańcy Jedwabnego w roku 1941 zamordowali poprzez spalenie w stodole około 1.600 miejscowych Żydów. Historycy podważyli bez trudu rewelacje Arnold i Grossa z liczbą ofiar włącznie, zaś 30 maja 2001 roku prof. Andrzeja Kola z Uniwersytetu w Toruniu rozpoczął w stodole w Jedwabnem ekshumację, co wzbudziło wściekłość mediów z kręgu „Gazety Wyborczej” i amerykańskiego rabina Michaela Schudricha. Rabin oświadczył, że według prawa i religii żydowskiej, w Jedwabnem można przeprowadzić tylko ekshumację ograniczoną, czyli taką, w której nie będzie można podnosić kości. Wówczas ś.p. Prezydent Lech Kaczyński, który pełnił wówczas funkcję ministra sprawiedliwości RP, w dniu 4 czerwca 2001 roku przerwał czynności ekshumacyjne w stodole w Jedwabnem.

Warto w tym momencie zwrócić uwagę na rolę Ewy Junczyk-Ziomeckiej, która towarzyszyła ś.p. Lechowi Kaczyńskiemu przez kilkanaście lat jego politycznej kariery jako główny doradca w kwestiach stosunków polsko-żydowskich. Po studiach prawniczych i dziennikarskich, od powrotu w 1993 roku z USA podjęła działalność na rzecz budowy Muzeum Historii Żydów Polskich; pełniła funkcję dyrektora do spraw rozwoju oraz wicedyrektora powstającej placówki, zaś od roku 2006 podsekretarza i sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. W udzielonym Monice Olejnik w roku 2016 wywiadzie wspomina: „Ja kierowałam biurem inicjatyw społecznych, które zajmowało się także sprawami polsko-żydowskimi”. Monika Olejnik zadała rozmówczyni pytanie: „Przypomina pani sobie też wtedy, jak był krytykowany Lech Kaczyński przez środowisko Radia Maryja, jak był krytykowany przez ojca Rydzyka, który zarzucał prezydentowi, jeszcze ministrowi sprawiedliwości, kiedy był ministrem sprawiedliwości, że wstrzymał ekshumację Jedwabnego”. Ewa Junczyk-Ziomecka odpowiedziała: „„Pamiętam taki dzień, kiedy rozmawiałam przez telefon z [Lechem Kaczyńskim], mówił słuchaj, dzwonią do nas z różnych miejsc i mówią, że niestety ale będzie awantura, jak się zacznie ekshumacja. A prezydent powiedział wtedy takie zdanie: „Ja jestem urzędnikiem państwowym, ale jestem też człowiekiem religijnym, nie chcę obrażać niczyich uczuć, ludzi, niezależnie od tego, jaką religię wyznają””.[1]

Ewa Junczyk-Ziomecka przyznaje tym samym, że sprawa ekshumacji w Jedwabnem nie była jej obca i jako „ekspert” od stosunków polsko-żydowskich, miała zapewne niemały wpływ na decyzję ś.p. Prezydenta. Nie mając zielonego pojęcia o historii Polaków i Żydów oraz o metodach badań historycznych, przez lata miała wpływ na podejmowanie decyzji wagi państwowej! W roku 2009 na przykład za dobrą monetę przyjęła wymyśloną przez amerykańskich licealistów bajkę o tym, że Irena Sendlerowa uratowała z warszawskiego getta trzy tysiące żydowskich dzieci i narażając na niesławę ś.p. Prezydenta RP, w jego imieniu występowała dla Ireny Sendlerowej o nagrodę Nobla. Obśmiałam tę inicjatywę wraz z Izraelczykiem Uri Huppertem i opisałam w mojej książce.[2]  W marcu 2010 roku Ewa Junczyk-Ziomecka objęła stanowisko konsula generalnego w Nowym Jorku. Zasłynęła wieloma antypolskimi akcjami. W roku 2013 pani konsul wymusiła na przykład wycofanie zaproszenia profesora Marka Jana Chodakiewicza na konferencję młodej Polonii „Quo Vadis” poświęconą naszej przyszłości. Na pytanie dlaczego, konsul Junczyk-Ziomecka tłumaczyła mętnie, że profesor nie jest kompetentnym naukowcem. Tak to indoktrynowany w PRL samozwańczy autorytet ocenił historyka wykształconego w USA, z doktoratem z Columbia University, autora kilkunastu książek po polsku i angielsku jak również kilkuset artykułów naukowych i kilku tysięcy felietonów.[3] Podczas moich pobytów w USA pani konsul mnie również odmawiała prawa do wygłaszania wykładów w kręgach, w których miała coś do powiedzenia. Przez wszystkie lata w Nowym Jorku, w ciągu których Ewa Junczyk-Ziomecka reprezentowała Rzeczpospolitą, lansowała kompetentnego według niej szkalującego Polskę i Polaków Jana Tomasza Grossa. Po powrocie z placówki pani była już konsul jest wreszcie sobą. W udzielonym Monice Olejnik wywiadzie obgaduje prezesa Jarosława Kaczyńskiego jako gorszego z bliźniaków, zaś ś.p. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu odmawia prawa do pomnika na Krakowskim Przedmieściu. Od zarania dziejów królowie otaczali się ekspertami, którzy doradzali im w podejmowaniu właściwych decyzji. Dziś takimi doradcami otaczają się politycy sprawujący wysokie funkcje publiczne. Tak było i tak być musi, bo nikt nie jest w stanie być ekspertem we wszystkich dziedzinach zarządzania państwem. Zagadką do rozwiązania dla przyszłych historyków pozostanie odpowiedź na pytanie, jakim sposobem niedouczona dziennikarko-urzędniczka Ewa Junczyk-Ziomecka weszła w najbardziej ścisły krąg doradców ś.p. Lecha Kaczyńskiego, jak stała się „ekspertką” w prowadzeniu polityki historycznej RP i kreowania stosunków polsko-żydowskich.

Decyzję o wstrzymaniu ekshumacji podpisał ś.p. prezydent Lech Kaczyński pełniący wówczas funkcję ministra sprawiedliwości. Niestety, trzeba to sobie jasno powiedzieć, odpowiedzialność za ten błąd spada na niego. Nie umniejsza on jednak w żaden sposób  wielkości ś.p. Prezydenta. Wszak błędów politycznych nie popełniają tylko ludzie, którzy nie zajmują się polityką, a pedagogicznych tylko ci, którzy nie wychowują dzieci. Polityczne błędy popełniał nawet Marszałek Piłsudski, a mimo to nikt nie jest w stanie odebrać mu zasłużonej glorii i chwały. Nie mam wątpliwości, że ś.p. Prezydent Kaczyński, gdyby żył, nie miałby oporów przed przyznaniem się do błędu i naprawieniem wynikających z niego dla Rzeczpospolitej konsekwencji. Dobro Polski było wszak dla niego zawsze wartością najwyższą.

W roku 2014 Gmina Wyznaniowa Żydowska w Warszawie opublikowała w swym kwartalniku „Kolbojnik”, że zgodnie z wykładnią prawa i religii żydowskiej, ekshumacja w Jedwabnem jest konieczna. Egzemplarz „Kolbojnika”, w którym religijni polscy Żydzi zdemaskowali kłamstwo lub nieznajomość żydowskiego prawa i religii amerykańskiego rabina M. Szudricha, otrzymałam od Gminy Żydowskiej w Warszawie wiosną ubiegłego roku. Czytamy w nim, że: „Zagraniczni rabini wstrzymali proces ekshumacji związany z prowadzonym przez IPN śledztwem w Jedwabnem. […] Z decyzją zakazu ekshumowania z grobów masowych nie zgadza się ortodoksyjny rabin Joseph A. Polak, były więzień obozów w Westerborku i Bergen-Belsen, przewodniczący Rady Halachicznej bostońskiego sądu rabinicznego: Ofiary z Jedwabnego powinny zostać ekshumowane i pochowane ponownie, czy to na terenie pobliskiego cmentarza żydowskiego, czy to w Państwie Izrael”. Zgodnie bowiem z prawem i religią żydowską: „1) Zmarłego Żyda można ekshumować w celu przeprowadzenia ponownego pochówku w Ziemi Izraela; 2) Zmarłego Żyda można przenieść do innej mogiły, jeśli pierwszy grób miał być w założeniu tymczasowy; 3) Zmarłego Żyda można przenieść z istniejącego grobu, jeśli znajduje się on w miejscu bez nadzoru i istnieje niebezpieczeństwo, że zostanie splądrowany, lub gdzie jest zagrożony powodzią; 4) Jeżeli grób znajduje się w nietypowym miejscu (poza cmentarzem), zmarłego Żyda można przenieść i pochować ponownie na cmentarzu żydowskim”.[4]

10 sierpnia 2015 sprawę ekshumacji upubliczniłam wraz z przedstawicielką Gminy Żydowskiej w audycji Poranek Radia Wnet nadawanej z Jedwabnego. Od jesieni 2015 pertraktowałam z przedstawicielami rządu PiS i doradcami prezydenta Andrzeja Dudy o wznowienie ekshumacji. Okazało się, że na prawników, urzędników i polityków PiS na dźwięk słowa JEDWABNE pada blady strach. Opowiadają, że nie czas na badania historyczne, bo to zaważy na stosunkach polsko-żydowskich. Na stosunkach z którymi Żydami zaważy, skoro religijni polscy Żydzi domagają się dokładnie tak samo prawdy o Jedwabnem i poszanowania żydowskiego prawa, jak prawdy i  poszanowania prawa polskiego domagają się Polacy!? Zakłamanie i strach polityków, urzędników, prawników oraz urzędujących historyków jest porażający. Wszyscy oni boją się utraty świeżo zdobytych stanowisk. Nie rozumieją, że tylko Pan Bóg jest bezbłędny i naprawienie błędu ś.p. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie umniejsza jego wielkości, a sprawy dobrego imienia Polski i Polaków są wartością nadrzędną.

Jestem historykiem. Zgodnie ze złożoną doktorską przysięgą, w moim długim już życiu zawodowym nigdy nie uległam żadnym politykom, prawnikom, sądom, urzędnikom oraz mediom, bo pierwszą powinnością historyka jest dbałość o prawdę historyczną. W czasach Jaruzelskiego przeżyłam aresztowanie, rewizję i zakaz wyjazdów za granicę. Sądy III RP za wydobycie z mroku dziejów lubelskich Żołnierzy Wyklętych i napisanie „Zaporczyków” chciały pozbawić mnie i moje dzieci dachu nad głową. Przyznać trzeba, że IV RP jest zdecydowanie bardziej łaskawa. Za żądanie prawa do wolnych badań historycznych w Jedwabnem, urzędnicy i politycy IV RP jedynie szpetnie klęli na mnie i rozwalili rury aby zalać salę we własnym urzędzie. Mimo to w dniu 30 czerwca 2016 roku na praskiej ulicy rozpoczęłam obywatelski projekt zbierania podpisów i zmuszenia Rządu RP do cofnięcia zakazu. W chwili obecnej jest to jedyna droga do tego, aby Państwo Polskie odblokowało wreszcie ekshumację, czyli zezwoliło historykom na uprawianie wykonywanego zawodu. Jestem pewna, że prof. Andrzej Kola z Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu dokończy przerwane w 2001 roku dzieło.

O rozpoczęciu zbierania podpisów zawiadomiłam pana burmistrza Jedwabnego, który ucieszył się i podpisał pod pomysłem. Okazało się jednak, że cztery dni po rozpoczęciu akcji, którą nagłośnił Internet i o której powiadomiłam ministerialnych urzędników, pan burmistrz Jedwabnego napisał: „Uprzejmie proszę o nieumieszczanie pod listą podpisów informacji adresu Urzędu Miejskiego w Jedwabnem. My jako jednostka samorządowa musimy poruszać się w zakresie podjętych przez radę miejską uchwał. Dotyczy to miejscowego prawa i finansów. Nie możemy działać poza granicami gminy. Może i będzie to na pewno  kwestionowane przez RIO i Wojewodę. Będziemy społecznie zbierać podpisy i dostarczę je osobiście i na swój koszt pod wskazany przez Panią adres. Nie chcemy i nie możemy być organizatorem w skali kraju, a tym bardziej poza granicami Polski. Byłoby to przekroczenie uprawnień, obowiązków Gminy. Proszę więc serdecznie o to, by rozsyłane druki nie były opatrzone adresem i oznaczeniem Burmistrz Jedwabnego. Pozdrawiam, Michał Chajewski”. Ze względu na powyższe, bardzo proszę o przesyłanie podpisanych arkuszy na mój prywatny zamieszczony na arkuszu adres. Swoją drogą smutne, że polskie prawo zabrania urzędom gminnym występowania w obronie własnego dobrego imienia.

[1]http://www.radiozet.pl/Radio/Programy/Gosc-Radia-ZET/Artykuly/Ewa-Junczyk-Ziomecka-u-Moniki-Olejnik-00020875

[2] E. Kurek, Żydzi, Polacy, czy po prostu ludzie…, Lublin 2010, s. 326-329; Sz. Weiss, Pod chmurami i pod słońcem, w: „Rzeczpospolita” z dnia 13/14 lutego 2010.

[3]http://nczas.com/publicystyka/skandal-w-polskim-konsulacie-w-nowym-jorku-junczyk-ziomecka-wyrzuca-chodakiewicza-za-uboj/

[4] „Kolbojnik” – Biuletyn Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie, Zima 2014, s. 14-15.

%d bloggers like this: